Recenzja Need for Speed Pro Street

pro street

Dzisiaj trochę odejdziemy od głównego tematu i zajrzymy do rzeczywistości wirtualnej.

Chyba nie ma wśród pecetowych graczy kogoś, kto nie słyszałby o serii Need for Speed. Jej historia sięga początku lat dziewięćdziesiątych, ale dla większości zaczęła się przy pierwszym Undergroundzie. Kojarzą nam się z pościgami policyjnymi i nielegalnymi, nocnymi wyścigami po mieście. Teraz jednak wszystko się zmieni za sprawą najnowszej odsłony serii zatytułowanej Need for Speed Pro Street.

Need for Speed Pro Street

Zmieniło się prawie wszystko. Brak tu policji i emocjonujących pościgów, ulicznych wyścigów, wielu konkurencji, swobodnego poruszania się po danym obszarze a nawet inne samochody i dość duży jak na NFS stopień realizmu. Ścigać się będziemy na torach typu URL z Undergrounda 2 lub serii Toca. Zamknięte tory specjalnie stworzone do wyścigów samochodowych znajdują się na terytorium USA, Japonii, Niemiec i Irlandii.
Naszym zadaniem jak zwykle będzie dojście na szczyt hierarchii wyścigowej. Cały system menu uległ takiej zmianie, że nie ma prawie żadnych wspólnych elementów z poprzednimi grami. Z początku można się trochę pogubić, ale po pewnym czasie docenicie, jaki jest szybki i czytelny.

Jak wygląda wybór wyścigów? Otóż mamy naszkicowane drzewko imprez, które powoli prowadzić nas będą do finałowego pojedynku. Wszystkie imprezy składają się z różnej ilości wyścigów i ich odmian. Ogólnie naszym zadaniem jest zdobyć w obrębie danego zlotu potrzebną ilość pieniędzy. Pieniądze zdobywamy wygrywając przygotowane dla nas konkurencje w obrębie danych zawodów. Po zdobyciu potrzebnej sumy informowani jesteśmy, że zdobyliśmy pierwsze miejsce i losujemy sobie nagrodę tak jak miało to miejsce w ostatnich odsłonach serii. Możemy też bawić się dalej i zdobyć taką ilość pieniędzy by zdominować daną imprezę. Najlepsze jest to, że nie trzeba mieć pierwszego miejsca we wszystkich wyścigach. Wystarczy drugie czy trzecie a do niektórych nie trzeba nawet podchodzić by pchnąć fabułę do przodu.

Rodzaje wyścigów

Jakie konkurencje postawili przed nami twórcy? Zacznijmy od tego, co najbardziej pozytywnie mnie zaskoczyło i uległo znacznej zmianie na lepsze, czyli dragach. Nie dość, że dzielą się teraz na ćwierć i pół milowe to jeszcze doszedł element, którego nikt by się nie spodziewał – rozgrzewanie opon przed wyścigiem. Wygląda to tak, że w ciągu ustalonego czasu mamy na podanej skali jak najdłużej przebywać w zielonym polu. Ma to wpływ na naszą przyczepność podczas wyścigu. Zmieniło się też przyznawanie punktów. Teraz odbywamy trzy wyścigi z partnerem i podczas tych trzech wyścigów mamy wykręcić najlepszy czas ze wszystkich ścigających się osób. System ten sprawdza się świetnie.
Poza tym dostarczono nam także szeroko pojęty Grip. Są to zwykłe wyścigi na okrążenia z niezwykłymi czasami wariantami. Mamy, więc okrążenia z przeciwnikami, próbę czasową, czyli podczas trzech okrążeń musimy wykręcić najlepszy czas jednego z nich, mamy wyścig ze strefami rozstawionymi na torze i żeby wygrać musimy być najlepszym we wszystkich strefach. Oprócz Grimów dochodzi ulepszony nieco Drift i Speed Chalange. Nie zapomniano też o walkach z bossami. W grze mamy do pokonania czterech. Każdy jest mistrzem w innej konkurencji. Zapewniam, że wyścigów jest sporo i dają tak dużo frajdy, że gra nie będzie się nudzić.

Model jazdy to kolejna rzecz, którą zmieniono dość drastycznie na rzecz realizmu. Z początku może się wydać, że samochody są ociężałe. Potem jednak przekonacie się, że dano graczom możliwość samodzielnego dostosowywania parametrów każdego samochodu. W odpowiednim menu możemy zmieniać np. rozstaw osi z przodu i z tyłu, kąt nachylenia samochodu a nawet ciśnienie w amortyzatorach. Co najlepsze ma to naprawdę duży wpływ na naszą jazdę. Wpływ mają tez o dziwo części wizualne. Wycięcia w masce dodaję aerodynamiki a spoiler z tyłu daje nacisk, przez co zwiększa maksymalną prędkość pojazdu. Ogólnie model jazdy to znaczący i dobry krok w przód dla serii. Oby tak dalej.

Realizm

Model zniszczeń to rzecz, którą chyba najbardziej przed premierą wychwalano. Ja również pochwalę to, czego dokonali programiści z Electronic Arts. Wszelkie wgniecenia, pęknięcia szyb i odpadające części są zrealizowane niezwykle realistycznie i wyglądają fenomenalnie. Zaistniałe uszkodzenia trzeba również naprawiać za własne pieniądze, ale często się zdarza, że wygrywamy bon na bezpłatną naprawę. Poza tym trzeba naprawdę się postarać by zniszczyć samochód w takim stopniu by odczuwalnie zmniejszył się komfort jazdy.

To, co najważniejsze w tego typu grach, czyli samochody to istna śmietanka i miód. Oddano nam w ręce ponad pięćdziesiąt samochodów z najróżniejszych stron świata. Mamy najnowszego Golfa, kilka wersji Corvette, Vipera, Forda Mustanga, ukochane przez wielu Lamborghini Murcielago, kilka Porsche 911 i wiele innych nie mniej cudownych aut. Wiele z nich należy do tak zwanych muscle car, czyli rdzennie amerykańskich automobilów. Nasz garaż jest, zatem bardzo dobrze wyposażony.

Od strony graficznej wiele poprawiono. Modele samochodów są jeszcze bardziej pieczołowicie oddane i jeszcze więcej odbija się w ich karoserii – zmieniono oświetlenie. Pozytywnie odbieram ogólne otoczenie wokół toru. Tak to bliskie jak i odległe. Świetnie i realistycznie wygląda asfalt szczególnie przy większych prędkościach. Na uwagę zasługują dość niskie wymagania jak na ten poziom graficzny. Muzyka to już standardowo wysoka półka a wszystko dzięki budżetowi, który stał za produkcją. Odgłosy silników są takie jak zawsze, czyli idealnie oddane. Muzyka to mieszanka spokojnego rapu i trochę jazzu wydawało mi się że słyszałem. Jedynym denerwującym elementem oprawy audio jest głos komentatora, który towarzyszy nam w każdym wyścigu. Na szczęście idzie to wyłączyć w opcjach.

Dla fanów samochodówek nie ma lepszej rekomendacji niż sam tytuł gry. Reszty też długo przekonywać nie będzie trzeba. Jeśli lubisz się ścigać to po prostu musisz w to zagrać. Gorąco polecam.